Wyprawa na Waligórę i Bukowiec z psem – co czeka nas na szlaku?
Witajcie! W dzisiejszym wpisie opowiemy Wam, jak zdobyć szczyty Waligóra i Bukowiec w towarzystwie psa. Dowiecie się, jak przygotować się do wyprawy z czworonogiem, jakie wyzwania czekają Was na szlaku oraz jakie są dostępne trasy. Na koniec nasza husky Aura oceni całą trasę z perspektywy psa!
Waligóra z psem – dlaczego wybraliśmy ten szczyt?
W ten weekend postanowiliśmy wybrać się na Waligórę, najwyższy szczyt Gór Suchych oraz Kamiennych, aby cieszyć się pięknymi widokami i aktywnie spędzić czas z Aurą, naszą suczką husky. Aura uwielbia górskie wędrówki, a my chcieliśmy zdobyć ten szczyt w ramach Korony Gór Polski (KGP). (Więcej o naszym progresie w zdobywaniu Korony Gór Polski przeczytasz tutaj!).
To było nasze drugie podejście zdobycia tego szczytu. Za pierwszym razem, w maju 2021 roku, dopiero zaczynaliśmy nasze górskie wędrówki. Nie mieliśmy wtedy jeszcze członkostwa w KGP, więc postanowiliśmy powtórzyć tę wyprawę. Szlak, którym szliśmy tamtego dnia, miał dwa strome podejścia, które były dla nas, początkujących, sporym wyzwaniem. Tym razem wybraliśmy te odcinki na zejścia, co – jak się okazało – również nie było najlepszym pomysłem.
Waligóra to najwyższy szczyt Gór Suchych, część Sudetów Środkowych, wznoszący się na wysokość 936 m n.p.m. Jest częścią Korony Gór Polski, co czyni go popularnym celem dla miłośników górskich wędrówek. Szczyt znajduje się na terenie Parku Krajobrazowego Sudetów Wałbrzyskich i oferuje piękne widoki na okoliczne pasma górskie, jak i malownicze lasy oraz doliny. Dojście na szczyt słynie z jednej z najbardziej stromych tras turystycznych w Polsce, co może być wyzwaniem dla mniej doświadczonych turystów. Po drodze można spotkać liczne formacje skalne, urokliwe polany, a także ruiny!
Waligóra w odznakach górskich.
Waligóra to szczyt, który nie tylko oferuje piękne widoki i ciekawe trasy, ale jest również częścią trzech prestiżowych odznak górskich: Korony Gór Polski, Diademu Polskich Gór oraz Korony Sudetów. Dla wszystkich, którzy pasjonują się zdobywaniem tych odznak, Waligóra stanowi obowiązkowy punkt na mapie.
Jeśli chcesz śledzić nasz postęp w zdobywaniu szczytów dla poszczególnych odznak, odsyłam do naszych specjalnych wpisów poświęconych:
Koronie Gór Polski – sprawdź szczyty i nasz postęp tutaj
Diademowi Polskich Gór – [aktualizujemy nasz postęp w zdobywaniu szczytów z Aurą] (link)
Koronie Sudetów – [zobacz, które sudeckie szczyty zdobyliśmy i które można przejść z psem] (link)
Wszystkie te odznaki można zdobywać, mając swojego czworonożnego przyjaciela u boku. Aura, jak zawsze, towarzyszy nam w tych wyprawach, a na dedykowanych stronach znajdziesz informacje, które szczyty są odpowiednie do zdobycia z psem, na co zwrócić uwagę podczas planowania trasy oraz jakie wyposażenie będzie przydatne na górskie wędrówki.

Jak przygotować się do wyprawy z psem.
Przygotowując się do każdej wyprawy, zawsze dbamy, aby Aura miała wszystko, czego potrzebuje na szlaku. Pakujemy jej ulubione smakołyki, zapas wody oraz miskę podróżną. Najważniejszym elementem wyposażenia, bez którego nie wyobrażamy sobie wędrówek po górach, są szelki typu sled, smycz z amortyzatorem i pas biodrowy dla nas. Dzięki temu mamy wolne ręce (co jest niezwykle pomocne w przypadku potknięcia czy ześlizgnięcia się), a Aura, nosząc specjalne szelki, może nas swobodnie ciągnąć, porusza się bez ograniczeń, a siła rozkłada się równomiernie na całe jej ciało. (Więcej o wyposażeniu i przygotowaniach na wyprawy Aury przeczytacie tutaj.)
Ponieważ planowaliśmy wyprawę dwudniową z noclegiem to przygotowaliśmy prowiant dla nas i dla Aury. Przed wyruszeniem sprawdziliśmy prognozę pogody, miała być idealna – nie za zimo nie za ciepło.
Waligóra – co warto wiedzieć przed wyruszeniem z psem?
Waligóra, choć piękna, może być wyzwaniem dla mniej doświadczonych turystów. Szczyt jest możliwy do zdobycia z psem, aczkolwiek trzeba pamiętać, że może być to trasa trudna dla mniejszych piesków.
Na trasie spotkamy:
- kamieniste odcinku szlaku o niestabilnym podłożu.
- naturalne schodki z korzeni drzew o różnych wysokościach
- strome zejścia/wejścia
- naturalne źródło wody do picia – strumyk na żółtym szlaku
Blisko szczytu znajduje się psiolubne schronisko PTTK „Andrzejówka”. Schronisko te to prawdziwa perła wśród górskich schronisk, usytuowana w malowniczym miejscu, otoczonym przepięknymi widokami. Jest to idealne miejsce na odpoczynek po intensywnej wędrówce, oferujące zarówno wygodne noclegi, jak i smakowite posiłki (smażony ser, placki ziemniaczane, schabowy itp. ♥).
Jak zdobyć szczyt?
Na szczyt prowadzi szlak żółty
. Wejść można z dwóch stron:
- Północnej – ostre podejście od strony Przełęczy Trzech Dolin, a także schroniska PTTK „Andrzejówka”. W około 300 metrów różnica wysokościowa wynosi 119 metrów.
- Południowej – łagodne podejście od strony Rozdroża pod Waligórą. Tu po przejściu 1 kilometra suma przewyższenia wynosi tylko 74 metry.
Jak wygląda to ostre podejście?
Ostre podejście na Waligórę to prawdziwe wyzwanie dla każdego turysty, zwłaszcza dla tych, którzy stawiają pierwsze kroki w górskich wędrówkach. Szlak prowadzi przez strome i kręte fragmenty, które wymagają od nas nie tylko dobrej kondycji, ale i determinacji. Szlak jest zalesiony, a więc będziemy chronieni przed promieniami słońca w lato. Dzięki drzewom ścieżka jest pełna korzeni, które spełniają funkcję schodków. Jest też dużo drobnych kamieni, które potrafią płatać figle i możemy stracić przyczepność naszego buta ;).

Dylemat turysty: wchodzić czy schodzić? A może ominąć ten fragment szlaku?
Wchodzić! Jeśli czujecie się na siłach śmiało możecie wejść tą drogą. My daliśmy radę w maju 2021, choć nasza kondycja górska (fizyczna i psychiczna) była na niskim poziomie. Robiąc wiele przystanków by złapać oddech myślę, że każdy da radę wejść. Aura oczywiście nie miała żadnych problemów z wejściem pod górę :).
Schodzić! Tę trasę w dół także pokonuje się wolno. Ja, będąc typem człowieka w górach, który schodzi wolno (bezpiecznie!), oczywiście robiłam każdy krok z rozwagą. Nasza Aura niestety ma tendencję do ciągnięcia w dół, ale po ostatnich wyprawach nauczyła się, że na moje „STOP” zatrzymuje się grzecznie i czeka na przekąskę, która oczywiście zasłużenie dostaje. Dzięki temu nauczyła się sama zatrzymywać przy ostrzejszych spadkach i czekać aż znajdę się niżej i powiem komendę „idziemy”. Takie zejście obfituje w przysmaki i jest świetnym szkoleniem dla psa. Nasza smycz z amortyzatorem jest krótka, jednak Aura coraz lepiej sobie radzi na takich ostrych zejściach. Jeśli wiesz, że twój pupil pociągnie Cię w dół i może się to skończyć kontuzją któregoś z was, proponuję przemyśleć trasę i wybrać opcję wchodzenia lub całkowitego ominięcia tego odcinka.
Omijamy! W ramach bezpieczeństwa (w kontekście schodzenia) lub ominięcia tego męczącego odcinka, aby mieć więcej energii na inne szczyty, możemy wejść i zejść ze szczytu trasą południową. Jednakże gorąco polecam odwiedzenie Andrzejówki i zachęcam do zejścia do niej alternatywnymi trasami. Z Rozdroża pod Waligórą, oprócz szlaku żółtego prowadzącego do szczytu, do schroniska możemy się udać szlakiem:
- Niebieskim
– ok. 1,2 km - Żółtym
(w dół) → Zielonym
– ok. 1,3 km - Czarnym
– ok. 4,5 km przez Przełęcz pod Szpiczakiem
Gdzie zaparkować?
Jak zawsze, starannie zaplanowaliśmy trasę przed wyprawą. Na końcu wpisu możecie znaleźć mapkę dokładnej trasy jaką przeszliśmy :). Pamiętając, jak dużym wyzwaniem były ostre podejścia, postanowiliśmy, że tym razem będziemy nimi schodzić. Gdzie zaparkowaliśmy? W Sokołowsku pod zabytkowym budynkiem z 1803 roku, w pobliżu którego niedawno powstał publiczny parking (kliknij tutaj). To idealne miejsce na rozpoczęcie wędrówki, ponieważ znajduje się tu skrzyżowanie czterech szlaków: żółtego, zielonego, niebieskiego i czerwonego.
Wędrówka na szczyty Waligóra i Bukowiec z Aurą.
Swoją wędrówkę rozpoczęliśmy w Sokołowsku, niewielkim miasteczku położonym w malowniczej dolinie, niedaleko Waligóry. Sokołowsko zachwyca swoją atmosferą i bogatą historią. Miasteczko ma uzdrowiskowy charakter, który sięga XIX wieku i było jednym z pierwszych ośrodków terapeutycznych dla osób z chorobami płuc w Polsce. Choć trudno dziś ustalić dokładną datę powstania osady, wiadomo, że była ona związana z zamkiem Radosno. Ruiny tego kamiennego zamku z drugiej połowy XIII wieku znajdują się na wysokości 770 m n.p.m., na górze przy północnym brzegu zbocza Suchawy. Żółty szlak, którym zdecydowaliśmy się wyruszyć, prowadzi właśnie przez te ruiny.
Zaczynamy! Żółty szlak
– dzicz, gąszcz, ruiny oraz świeże rany po powodzi!
Choć prognozy na ten weekend zapowiadały idealną pogodę, to jeszcze tydzień temu Dolny Śląsk nawiedziły intensywne opady deszczu, które spowodowały lokalne powodzie. Kilka dni wcześniej przez Wrocław przeszła fala kulminacyjna. Miasto było bezpieczne, ale mniejsze miejscowości miały mniej szczęścia. Na szczęście drogi były już przejezdne, a my, mając zarezerwowany od dawna nocleg, zdecydowaliśmy się wyruszyć w góry.
Żółty szlak zaskoczył nas od samego początku. Idąc zwykłą drogą, nagle zobaczyliśmy znak skrętu szlaku w lewo, prosto w gęstwinę lasu i od razu pod górkę. Ta wąska ścieżka powinna prowadzić wzdłuż strumyka, ale z powodu opadów część szlaku została uszkodzona.

Część drogi zapadła się i trzeba było iść improwizowanym szlakiem przez pokrzywy i zarośla. Aura była w swoim żywiole – przekraczaliśmy strumyk kilka razy, co dawało jej idealną okazję do uzupełnienia zapasów wody!

Idziemy dalej. Ponieważ nie ma widocznej oficjalnej ścieżki Aura wyznacza nam szlak przez zarośla i kamyki. W pewnym momencie, gdy zastanawialiśmy się jak przebrnąć na drugą stronę strumyku, dogonił nas starszy pan, który miał znacznie lepszą kondycję i szybsze tempo.

Na szlaku: Przepiękne ruiny Zamku Radosno.
W pewnym momencie strumyk zniknął, a my znaleźliśmy się na normalnej, wyraźnej ścieżce. Na mapie widzieliśmy, że ruiny zamku powinny być tuż obok, ale wokół widzieliśmy jedynie gęstwinę młodych buków. Szlak nakazywał skręt w lewo i po krótkim, stromym podejściu (na odcinku 100 m różnica wysokości wynosiła ok. 20 m), dotarliśmy do ukrytych wśród drzew ruin. Trudno uwierzyć, że ktoś zamieszkiwał to miejsce w XIII wieku! Choć zamek nie leży bezpośrednio na szlaku, warto zejść kilkanaście metrów, aby go zobaczyć. Z jednej strony ściana zamku jest uszkodzona, co pozwala zajrzeć do środka.

Idąc dalej żółtym szlakiem, trasa wiodła nas wzniesieniem, a z każdej strony otaczała nas dolina z widokiem na masywy Waligóry, Suchawy i Granicznej. Oprócz starszego, szybkiego pana nie spotkaliśmy nikogo na trasie, co sprawiało, że czuliśmy się, jakbyśmy byli w samym sercu dziczy. W końcu dotarliśmy do ostrego skrętu w prawo, który znajduje się zaledwie 400 metrów od Andrzejówki. Gdyby ktoś był głodny lub planował wejść na Waligórę od północy, mógłby iść dalej prosto ;). Po skręceniu w prawo trasa wiodła przez wyraźnie podniszczoną drogę.

Omijając wiele dziur doszliśmy do Rozdroża pod Waligórą, gdzie odpoczęliśmy. Znajdują się tu ławki i stoliki, a także wiata pod, którą się można schować w czasie deszczu. Krzyżują się tu trzy szlaki: niebieski, czarny oraz nasz żółty. Aura grzecznie położyła przy nas. Na polanie było trochę osób (w końcu jakieś znaki życia!). Państwo stolik obok zaciekawili się naszą psiną i zadali kilka pytań odnośnie rasy. Po paru minutach pożegnaliśmy się i kontynuowaliśmy naszą podróż żółtym szlakiem. Aby wejść na szczyt z Rozdroża przeszliśmy około jednego kilometra łagodnym i przyjemnym podejściem.
Na szlaku: Aura – zdobywca szczytu Waligóra! (po raz drugi)
Choć szczyt jest zalesiony to zdobycie go dało nam dużo satysfakcji! Aura spisała się na medal! Jak zwykle kondycyjnie była lepiej przygotowana od nas 🙂

Ostre zejście w dół z Waligóry wprost do Andrzejówki.
Po ekscytacji ze zdobycia szczytu po raz drugi nasze myśli skierowały się w stronę Andrzejówki. Tak blisko – tylko 300 metrów dzieliło nas od pysznego jedzenia! Niestety, to tylko odległość w linii prostej na mapie. W rzeczywistości, różnica wysokości na tym odcinku wynosi około 120 metrów. Ścieżka w dół prowadziła nas przez naturalne schody stworzone z korzeni drzew, co nadawało krajobrazowi malowniczości, którą uwielbiam. Jednakże, wśród korzeni ukryte były kamienie, które zwiększały ryzyko poślizgnięcia. Ponieważ Aura ma tendencję do ciągnięcia podczas zejścia, staraliśmy się nagradzać ją smakołykami za zatrzymywanie się na nasze komendy. Trasa była więc pełna przekąsek, ku wielkiej radości Aury!

Na szlaku: Schronisko PTTK „Andrzejówka” – idealne miejsce na odpoczynek.
Planowanie trasy nie było przypadkowe – celowo umieściliśmy Andrzejówkę po zdobyciu szczytu Waligóry. Pamiętając wyprawę z maja 2021 roku, kiedy najpierw zjedliśmy posiłek, a dopiero potem ruszyliśmy na szczyt, uznałam, że tym razem nagroda w postaci jedzenia będzie satysfakcjonująca po pokonaniu wyzwania. Pogoda dopisywała, więc zdecydowaliśmy się na posiłek na świeżym powietrzu (jak 99% ludzi). Przed schroniskiem znajdowało się wiele drewnianych stołów z ławkami, my wybraliśmy ustronne miejsce z boku, bo polanie było jeszcze kilka innych psów.
Gdy wygodnie się rozsiedliśmy, poszłam zamówić jedzenie. Bartek wybrał smażony ser, a ja placki ziemniaczane z sosem grzybowym. Bez problemu zapłaciłam telefonem, korzystając z płatności zbliżeniowej. Po chwili cieszyliśmy się pysznymi daniami. W międzyczasie starsze panie siedzące obok zachwycały się Aurą. Zrobiły jej kilka zdjęć i opowiedziały, że kiedyś miały malamuta, więc nie obawiały się Aury, która była co chwilę głaskana. Aura stała się nawet gwiazdą videorozmowy, gdy ktoś z rodziny pań zadzwonił do nich. Zostałam poczęstowana śliwkami z działki, co było miłym gestem. Uwielbiam takie spotkania, a wiem, że zawdzięczam je naszej Aurze – pies często staje się początkiem wielu ciekawych rozmów. Jeśli ci państwo jakimś cudem trafią na tę stronę, serdecznie pozdrawiam państwa z Inowrocławia, którzy umilili nam czas w Andrzejówce!
Na szlaku: Malowniczy czerwony szlak
na szczyt Bukowiec!
Po odpoczynku udaliśmy się w dalszą drogę. Ponieważ trasy tworzę w pętelkę, aby wrócić do samochodu (lub noclegu), musieliśmy skierować się z powrotem do Sokołowska.
Mieliśmy trzy opcje:
- Szlak zielony
– najszybsza (3km) i niewymagająca trasa - Szlak żółty
– troszkę dłuższa, trasa, którą już szliśmy przez ruiny Zamku Radosno - Szlak czerwony
– najdłuższa opcja (4 km) przez szczyt Bukowiec z bardzo ostrym zejściem za szczytem.
Wybraliśmy szlak czerwony
, który znaliśmy bo nim rozpoczynaliśmy trasę w maju 2021. Trasa jest malownicza z pięknymi widokami na Waligórę, Sokołowsko, a także gdy w pewnym momencie zejdziemy ze szlaku to możemy dojść na punkt widokowy na kopalnię melafiru. Ze schroniska trasa prowadzi wąską ścieżką, która po swojej lewej ma duży spadek w dół. Na drodze mieści się jedna osoba tylko, więc nie polecałabym tej trasy dla dzieci. Psy jeśli bez problemu idą jeden za drugim to pokonają tę trasę z łatwością.

Gdy skończyła się wąska ścieżka i weszliśmy na szeroką drogę szlak skręca w lewo. My udaliśmy się w prawo i po paru minutach znaleźliśmy się na punkcie widokowym kopalni melafiru. Kamieniołom jest czynny i pełni funkcją geostanowiska, a złoża są wydobywane metodą odkrywkową z użyciem materiałów wybuchowych.

Powróciliśmy na szlak, który w pewnym momencie skręcał w prawo w niewidoczną ścieżkę. Szyliśmy między drzewami od jednego oznaczenia szlaku do następnego, aż ścieżka zrobiła się wyraźna i zamieniła w zwykłą drogę pomiędzy drzewami. Przy szlaku mijaliśmy teren odgrodzony czerwoną taśmą należący do kopalni. Tabliczka Bukowiec pojawia się na trasie dwa razy w odległości od siebie 500 metrów (ponieważ masyw ten ma trzy wierzchołki: 880, 886 i 898 metrów). Tabliczkę zrobioną z drewna z wysokością 898 mijamy jaką pierwszą, a następnie mijamy metalową tabliczkę z wysokością 886. Oba te szczyty są zalesione. Chwilę za drugim szczytem teren zaczyna się obniżać i w pewnym momencie na chwilę zanikają nam drzewa ukazując piękny widok na dolinę oraz Sokołowsko.

Dalsza droga to ostre zejście dość kamienistym szlakiem. Śmiało mogę powiedzieć, że uważam ten odcinek za znacznie trudniejszy niż zejście z Waligóry. Trasa ta bowiem jest pełna niestabilnych kamieni. Suma zejść wynosi 200 metrów na przestrzeni około 600 metrów. Aura oczywiście dawała sobie radę znakomicie i grzecznie czekała na nas, a szczególnie mnie – typa wolno schodzącego turysty ;). Minęliśmy parę z dwójką dzieci, którzy też dobrze radzili sobie z niełatwym odcinkiem. Myślę, że szlak byłby znacznie cięższy gdyby podał deszcz i kamienie byłby śliskie. Jeśli planujecie zejście z Bukowca tym szlakiem pamiętajcie o sprawdzeniu pogody.

Na sam koniec, gdy zaczynaliśmy iść w poziomie, mogliśmy podziewać stary poniemiecki cmentarz ukryty wśród drzew. Następnie szlak wiedzie przez polanę i drewnianą bramę, którą bez problemu możemy otworzyć jeśli jest zamknięta. Dalszy odcinek to zwykła droga, która wprowadza nas na ulicę w Sokołowsku 200 metrów od parkingu.
Podsumowanie i psia ocena trasy.
Po tej wyprawie 10 kilometrowej czuliśmy się naprawdę szczęśliwi i zmęczeni– nie tylko zdobyliśmy dwa szczyty, ale także spędziliśmy wspaniały czas z Aurą, która jak zawsze była w swoim żywiole. Każda nasza wędrówka po górach to nie tylko okazja do aktywności fizycznej, ale przede wszystkim momenty, które budują nasze wspomnienia i pogłębiają więzi. Malownicze góry, przyjaźni nastawieni ludzie i radość Aury sprawiają, że takie dni są dla nas bezcenne. Idealnie by naładować baterię na następny tydzień w pracy.
Waligóra okazała się przyjemniejszą górą niż Bukowiec i dla nas i dla Aury.
Waligóra (Sokołowsko → żółty szlak
→ szczyt Waligóry → Schronisko PTTK „Andrzejówka”)
| OKIEM PSA: | |
| Przyjazność dla łapek | 5/10 |
| Trudność | 3/10 |
| Rodzaje spotkanej nawierzchni: | ziemia, żwir, korzenie, kamienie (dużo), trawa |
| Dostępność wody | tylko na początku żółtego szlaku + w schronisku Andrzejówka |
| OKIEM CZŁOWIEKA: | |
| Trudność | 5/10 |
| Malowniczość | 8/10 |
| Widoki | 7/10 |
Bukowiec (Schronisko PTTK :Andrzejówka → Sokołowsko)
| OKIEM PSA: | |
| Przyjazność dla łapek | 4/10 |
| Trudność | 5/10 |
| Rodzaje spotkanej nawierzchni: | kamienie (dużo!!!) ziemia, żwir, korzenie, trawa |
| Dostępność wody | BRAK ( tylko w schronisku Andrzejówka) |
| OKIEM CZŁOWIEKA: | |
| Trudność | 6/10 |
| Malowniczość | 7/10 |
| Widoki | 6/10 |
Oto dokładna trasa jaką przeszliśmy tego dnia. Dane zaczerpnięte są z portalu mapa-turystyczna.pl
Dystans: 10 km
Czas: 05:04:27
Suma podejść: 586 m
Suma zejść: 586 m
Najwyższy punkt: 933 m n.p.m.
Najniższy punkt: 574 m n.p.m.
Z niecierpliwością czekamy na kolejne przygody – góry zawsze oferują coś nowego, a my jesteśmy gotowi na więcej! Jeśli podobała Wam się nasza relacja, zapraszamy do śledzenia bloga, gdzie wkrótce pojawią się kolejne wpisy o naszych wędrówkach. A może Wy macie swoje ulubione trasy w okolicach Sokołowska? Podzielcie się swoimi wrażeniami w komentarzach!